O mnie
- Toshi-chan
- Różowo-włosa dziewczyna. Czarne oczy, 162cm wzrostu, 47kg wagi. Uwielbiam yaoi. Jedyną rzeczą, jaką kocham, są moje gitary i pianino. Skończyłam szkołę muzyczną, do której w sumie nadal uczęszczam. XD Żyję muzyką, posiadam plany założenia zespołu, kiedyś tam. Chciałabym być psychiatrą. Moje trzy największe miłości to Karyu, Aoi i Toshiya. Mam nadzieję że spodobają wam się moje opowiadania. GG : 39198527.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
"in:vain" - Tsukasa x Hizumi, Hizumi x Karyu, część ~1~.
- Gdzie idziesz?- udawaną czułość w jej głosie można było wyczuć na kilometr. Matka Hizumi'ego nigdy nie przejmowała się zbytnio swoim synem. Wyjątkiem, przynajmniej tak mu się wydawało, był jego ojciec, który jednak mimo pozorów zostawił ich kiedy mały Hido miał zaledwie 10 lat. W życiu Hizumiego zmieniło się dużo, od tamtej pory. Miał on zespół.
- Na próbę.- powiedział 23-latek chłodnym tonem.
- Powinieneś skończyć z tym gównem jak najszybciej. Mógłbyś w końcu znaleźć jakąś pracę. Powoli kończą mi się pieniądze...
- Prędzej będziesz zmuszona zostać dziwką, chociaż i tak Ci nie wiele brakuję, zanim ja skończę z moim zespołem. - powiedział z ironią w głosie.
Hizumi ubierał się bardzo pociągająco jak na faceta. I tego dnia nie było inaczej. Jego kocie oczy, na które naniesione były błękitne soczewki były perfekcyjne podkreślone hebanową kredką do oczu. Włosy Hidoshi'ego były koloru czarnego, dało się zauważyć, że chłopak starannie je tapiruję. Jego koszulkę stanowił podziurawiony materiał z motywem szkieletu widniejącym na przodzie. Miał on też podarte czarne rurki. Strój Hizu nie mógłby się też przecież obejść bez chorobliwej ilości biżuterii. Na dłoniach widniały piękne sygnety, które dostawał zawsze od kumpli na urodziny lub różne tego typu okazję. Ich sytuacja finansowa była bowiem zupełnie odwrotna, niż chłopaka. Wiedzieli oni, że Hizu lubi biżuterię, dlatego miał on na sobie a to naszyjnik od Zero, a to kolczyki od Karyu, a to sygnet od Tsukasy...właśnie...sygnet od Tsukasy...Oczywiście Hizu miał również multum bransoletek widniejących na nadgarstkach i oprócz naszyjnika od Zero, przynajmniej jeszcze 4 inne. Wystarczyło tylko, że chłopak założył jeszcze skórzaną kurtkę i swoje ulubione czarne glany.
Chłodny wiatr natychmiast dał się znać we znaki jego delikatnej, bladej skórze. Bystrę oczy widziały dużo zmian w otaczającym go otoczeniu. "Mamy jesień." - stwierdził cicho i jasno. Kolory drzew wydawały się tak piękne, jak nigdy, podczas gdy szedł tak, w stronę studia. Uwielbiał kolory jesieni. Niczym się spostrzegł, był już u wejścia do szklanego wieżowca, prowadzących do jednego z najlepszych pomieszczeń muzycznych w Japonii. Jazda windą na piętro 27 wydawała się być nieskończenie długa, jakby trwała godzinami. Przez ten czas do windy wsiadło i wysiadło wiele osób, które jak usłyszał Hizu, szeptały już o nim jako o "biednemu chłopaczkowi", "dziecku dziwki", "jebanemu pedałowi" i "jednemu z najlepiej śpiewających młodych szczeniaków w całej Japonii". Hizu spokojnie przyjmował wszystkie te określenia, pomijając parę komplementów, które sprawiały, że się rumienił, niczym mała dziewczynka. Obelgi natomiast w ogóle go nie urażały. Dlatego też jego twarz podczas słuchania wszystkich tych "wyzwisk" zdawała się jakby nieobecna. Przyzwyczajenie.
W nowocześnie wyposażonym studio, do nagrywania, czekali już Karyu i Zero, brakowało jeszcze tylko misiacz...Tsukasy. Tak, Tsukasy. W sumie, to nie dziwicie się, że go nie było. Zanim znajdzie miejsce na zaparkowanie swojego wozu... Tak, właśnie...Bo wiecie, całe to studio, jak i zakup instrumentów było dokonaniem rodziców Tsukasy. Co więcej... Wiedzieli oni również doskonale o tym, że ich syn jest homoseksualny i uwielbia bawić się w różne dziwne zabawy z nowo spotkanymi "znajomymi".
Nagle do studia wszedł Tsukasa. Nie mogło to umknąć Hizumi'emu, który zawsze wpatrywał się w niego jak w obrazek, jednak bał się, że pewnego dnia perkusista to zauważy. No ale co mógł zrobić, kiedy Kenji był taki przystojny?.. Te kasztanowe włosy z blond pasemkami przycięte asymetrycznie i ten makijaż, który tak idealnie podkreślał jego piękne miodowe oczy. Jego ciało było piękne...bardzo piękne. Skóra opinała się na idealnych mięśniach, a blada skóra podkreślała róż ust perkusisty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz